Międzynarodowy Dzień Kobiet funkcjonuje od 1909 roku, kiedy w Stanach Zjednoczonych odbyły się pierwsze obchody tego święta. Z założenia ma upamiętniać walkę o równouprawnienie kobiet, zarówno w życiu codziennym, jak i w przestrzeni polityczno-społecznej. Tego dnia przypominamy sobie zasługi kobiet wszelkiej narodowości, ale głównie celebrujemy kobiety w naszym życiu; ich pracę, obecność i czas, który nam poświęcają. A czy świat również docenia ich opiekę? Czy zajmowanie się domem należy do sfery powinności, czy konieczności?
Co to znaczy praca?
Ekonomia w liberalnym ujęciu definiuje pracę jako świadome, celowe wykorzystanie sił fizycznych, umysłowych oraz kwalifikacji człowieka w celu wytworzenia dóbr lub usług zaspokajających potrzeby rynkowe. Gdzie w takim razie powinniśmy umieścić opiekę na rzecz rodziny? Praca opiekuńcza nie zaspokaja potrzeb rynkowych i nie wytwarza bezpośrednio dochodu narodowego, dlatego uznaje się ją za pracę nieprodukcyjną. Płacimy za sprzątanie, gotowanie, pranie i opiekę nad dziećmi jedynie, kiedy wykonują je osoby spoza naszej rodziny. Czy w takim wypadku, kiedy świadczy ją ktoś z domowników jest w ogóle coś warta? Jeśli tak, ile konkretnie? Odpowiedź „bezcenna” już dawno przestała być satysfakcjonująca. Tym bardziej, że doceniana jest zdecydowanie mniej niż praca zarobkowa.
Każda robi wolontariat
OECD definiuje nieodpłatną pracę jako produkcję dóbr i usług, które nie są sprzedawane na rynku. Jest to rodzaj pracy, która – gdyby została powierzona osobie trzeciej – byłaby uważana za pracę produkcyjną, a nie za czas wolny. To wszystkie te czynności, będące obciążeniem fizycznym i psychicznym, które wykonujemy zarówno w domu, jak i na rzecz szerszej społeczności. Bez wątpienia są to wymagające procesy, do których wykonania niezbędne są odpowiednie umiejętności, o czym często się zapomina. Traktuje się pracę domową jako pracę drugiej kategorii. Ten problem przenosi się również na sferę pracy płatnej. Zawody opiekuńcze, w których dominują kobiety, są systemowo gorzej opłacane właśnie dlatego, że są postrzegane jako przedłużenie ról domowych, a nie wyspecjalizowana praca. Społeczeństwo ustawia rodzaje pracy w hierarchii, która ma głęboko mizoginistyczny charakter.
Dlaczego to opowieść głównie o kobietach?
Ogromny zakres czynności wykonywanych przez kobiety w gospodarstwie domowym uważa się za „naturalny” dla ich ról rodzinnych. Te normy określa nieformalny kontrakt płci, który jest zbiorem zarówno domyślnych, jak i otwarcie wyrażonych zasad dotyczących relacji płciowych, przydzielających kobietom i mężczyznom różną pracę, wartość, odpowiedzialności i obowiązki. Ten schemat jest z góry narzucony i funkcjonuje jako konstrukt społeczny o uniwersalnym, głęboko zinternalizowanym sposobie funkcjonowania. Kontrakt płci uniwersalizuje męską dominację, czyniąc ją oczywistą i domyślną. Na całym świecie 45% kobiet w wieku produkcyjnym nie jest aktywnych zawodowo z powodu nieodpłatnych obowiązków opiekuńczych, podczas gdy u mężczyzn odsetek ten wynosi zaledwie 5%. Kobiety codziennie poświęcają 160 miliardów godzin na pracę opiekuńczą. To 250% średniej mężczyzn. Jak podaje Agenda ONZ ds. kobiet, w miejscach, gdzie usługi publiczne i infrastruktura są ograniczone, różnica ta pogłębia się. To samo dzieje się w krajach rozwijających się i na obszarach wiejskich.
Pracuje Pani? Nie, ja zajmuję się domem.
Problem polega na tym, że ten rodzaj pracy jest często niewidoczny. Oczywistym jest, że obiad magicznie nie pojawi się na stole, a świeżo uprane koszulki nie zawisną w naszej szafie w momencie, kiedy ją zamkniemy i otworzymy ponownie. W świadomości społecznej jednak funkcjonuje przekonanie, że praca domowa nie zasługuje na taki sam szacunek, co praca zarobkowa. Takie czynności, jak opieka nad dziećmi, osobami starszymi, gotowanie czy sprzątanie są według paradygmatu PKB uznawane za nieproduktywne. Poświęca się na nie jednak długie godziny, co wiąże się z wysiłkiem fizycznym i stresem. Osoby (czyli, jak już zostało wskazane, głównie kobiety), które wykonują taką pracę, muszą liczyć się z utratą zarówno dochodów, jak i czasu. Nawet, jeśli nie rezygnują przez nią z pracy zarobkowej, ich produktywność spada. Konieczność zapewniania opieki drastycznie zmniejsza ich możliwości, zamykając w przestrzeni, która potrzebuje ich na tyle, że nie pozwala im jej opuścić. Im większą częścią pracy opiekuńczej jesteśmy obarczone, tym mniej czasu mamy na cokolwiek innego. Cierpi na tym nasza edukacja, talent, pragnienia czy aktywność zawodowa. Każda dodatkowa godzina nieodpłatnej pracy opiekuńczej zmniejsza szanse kobiety na podjęcie płatnej pracy o 38%, a na zdobycie wyższego wykształcenia o 34%.
Nieprzespane noce i bolące plecy przeliczone na pieniądze?
Pracy nieodpłatnej nie widzi się w statystykach czy budżecie, które mierzą jedynie pracę zarobkową. Tak samo jak PKB nie mierzy poziomu zdrowia, jakości relacji i szarej strefy, tak samo nie bierze pod uwagę pracy nieodpłatnej. Według ONZ, spieniężona praca opiekuńcza kobiet odpowiadałaby w niektórych krajach 40% ich PKB. To więcej, niż może wyprodukować np. sektor transportu. Tradycyjnie mierzone PKB jest ślepe na prawie połowę ludzkiej aktywności. Mierzymy tylko to, co łatwo przeliczyć, ignorując fundamenty społecznego życia. Opieka to praca, z której nie da się zrezygnować. Nie przetrwają bez niej społeczności oraz gospodarki zarówno krajowe, jak i światowa. W praktyce oznacza to, że kobiety realizują drugi etat, który w oficjalnych statystykach zatrudnienia i dochodu narodowego ma wartość zerową.
Co my z tym zrobimy?
W ostatnich dziesięcioleciach instytucje międzynarodowe podjęły wysiłki, aby sprecyzować relację pomiędzy pracą płatną a pracą nieodpłatną. Kiedy zauważamy pracę nieodpłatną, zauważamy także same kobiety.
W rekomendacjach Światowej Konferencji Kobiet (zorganizowanej w 1995 roku w Pekinie) znalazły się zalecenia co do sposobu liczenia dochodu narodowego. Miał on uwzględniać przynajmniej marginalny udział nieodpłatnej pracy kobiet w całości dochodu narodowego. Od tej konferencji minęło ponad 30 lat i trzeba przyznać, że udało się włączyć nieodpłatną pracę w gospodarstwach domowych do rachunków satelitarnych. Kwoty w nich zawarte nie są jednak sumowane z oficjalnym PKB. Mimo zaleceń ONZ, żadne państwo na świecie nie włączyło pracy domowej do głównego wskaźnika. System Rachunków Narodowych (międzynarodowy standard liczenia PKB) nadal wyklucza prace domowe świadczone przez członków gospodarstwa, chyba że są one kupowane na rynku.
Twój czas, nasze pieniądze
Głównym problemem pozostaje wycenienie tej pracy. Czy wartościować ją według kosztu zastąpienia (ile musielibyśmy zapłacić komuś innemu za wykonanie tej pracy), czy kosztu alternatywnego (jak dużo ta osoba mogłaby zarobić w tym czasie)? Szacować to możemy na kilka sposobów, a jednym z nich jest badanie budżetu czasu (Time Use Surveys). Zbiera ono dane przedstawiające czas przeznaczany na wykonywanie określonych czynności. Daje możliwość zobrazowania dziennego czasowego zaangażowania w prace domowe. Takie dane gromadzą i prezentują: Eurostat, OECD i Biuro Statystyki Pracy (USA). Najnowsze informacje udostępnione przez OECD wskazują, że dziennie w USA kobiety poświęcają średnio 228 minut na nieodpłatną pracę, a mężczyźni 145 minut. Sytuacja wygląda gorzej na przykład w Portugalii, gdzie kobiety poświęcają dziennie na obowiązki domowe 328 minut, natomiast mężczyźni jedynie 96 minut. Te statystyki obrazują, jak bardzo społeczeństwo opiera się na pracy opiekuńczej. Gdybyśmy wycenili te godziny według rynkowych stawek (np. płacy minimalnej lub stawki oferowanej za pomoc domową), PKB większości krajów UE wzrosłoby od 25% do 35%.
Wartość wyboru
Nie wyobrażamy sobie nie dbać o naszych bliskich. Troska spaja nas wszystkich. Nadaje przestrzeni aspekt emocjonalny i umacnia więzi społeczne. Tworzy świat, w którym dobrze jest żyć.
Fundamentem istnienia rzeczywistości pozostaje nieodpłatna praca opiekuńcza. Jej wykonywanie jest niezbędne dla sprawnego funkcjonowania społeczeństwa. Co więcej, jest ona opłacalna: pieniądze zainwestowane w sektor opieki generują dwa do trzech razy więcej miejsc pracy niż te zainwestowane w inne branże. Podkreśla to wzrost zapotrzebowania gospodarstw domowych na opiekę formalną i nieformalną. Dzisiaj nie wystarczy dziękowanie za nią. Należy nauczyć się najpierw prawdziwie ją dostrzegać, a później odpowiednio dzielić pomiędzy członków społeczeństw. Nie możemy wymagać od kobiet, że cały czas będą brały jej większość na siebie, zwłaszcza teraz, w XXI wieku. Być może żeński odpowiednik Alberta Einsteina pochyla się właśnie nad zlewem pełnym naczyń.



